I nie wiem, czy ja żyję, czy mi się to życie śni się
Przykrzy się bycie, skacze igła jak po zdartej płycie
Rzeczy się psują – zęby, spłuczki, kompy, związki, pralki
Uwierz, też za każdym razem mam mniej sił do walki
Znów poszerza swe zakola strefa dyskomfortu
A ja tonę w wątpliwościach, zamiast pewnie wbić do portu
I choć nie palę, teraz palę, pośród cichej nocy
Myśląc z dymem o tym, czym jest życie, w czyjej mocy
Jest bieg przypadków, siła faktów, jakie przyjdzie toczyć
Bitwy, znowu do gonitwy stawać, patrzeć i przeoczyć najważniejsze
Co jest najważniejsze – nigdy nie wiesz
Wciąż zbyt łatwo zgubić sens, a przede wszystkim siebie
Nie ma sensu o tym myśleć, weź głęboki oddech
I oddaj niebu z dymem wszystko, o czym chcesz zapomnieć
piątek, 6 stycznia 2017
Labels:
Bisz,
Codzienny heroizm
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz