sobota, 23 kwietnia 2016

Powiem wprost: nie lubię siebie. Jest kilka rzeczy, które w sobie cenię, ale to nie jest wystarczające, żebym zaakceptował całość. I to jest błąd - tutaj wracam do poprzedniej myśli - bo człowiek, który chce być efektywny, któremu zależy na powodzeniu, zarówno w sferze prywatnej, jak i zawodowej, powinien moim zdaniem dążyć do równowagi pomiędzy krytycyzmem wobec siebie a niezbędną dozą miłości własnej. Jest cienka granica pomiędzy miłością własną a autobeatyfikacją, nie chciałbym jej przekroczyć, a wielu artystów czy polityków robi to nagminnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz