poniedziałek, 4 listopada 2013

Z przyjemnością popatrzyła na młodego mężczyznę czekającego na zmianę świateł i swingującego pod nosem z wigorem godnym całej orkiestry Glenna Millera.












Jaki młody! Jaki piękny! I taki... promienny. Musiało mu się coś cudownego przytrafić... wprawdzie najwyraźniej stara się nie wybuchnąć radością w miejscu publicznym, ale ta radość tkwi w nim głęboko...

  

1 komentarz: