czwartek, 3 maja 2012

Archiwum 2006 czyli Szwecja leży w Europie

Exchange ze Swedami, cyli stereo-typy...

W dniach od 15 - 20 Lutego uczestniczyłem wraz z pokaźną grupką 18 towarzyszy z klasy w przedsięwzięciu zwanym wymianą... (...uczniów między szkołami). Te ciutkę ponad 5 dni spędzonych w kapitolu żółtoniebieskich to jest tylko 5 i aż 5. Trzeba sie cieszyć z tego co jest, z tego że wymiana była, a raczej nadal trwa jakby nie było.


1-Day-15









Wstałem o 1.30 A.M. Śpiący to nie byłem, ale do czasu. Prysznic wziąłem, dopakowałem i pod skołe gdzie wymiana zacząć się miała się udałem. Miała się zacząć ale nie zaczęła o czasie. Tym razem widocznie było zbyt zimno (ok. 266K +- 5) aby płyn hamulcowy działał poprawnie. Papa Smerw zgody na odjazd nie dał i zapowiadało się, że czekać musieć będziem. Znowu. W szkole ciecia nocnego poznalismy. To był chyba jeden z dwóch plusów tej sytuacji w jakiej niewątpliwie się znaleźliśmy. Drugi był taki, że nie czekaliśmy przez to aż tyle na lotnisku do którego dojechaliśmy już nowym (czyt. nieuszkodzonym) autokarem. 8.20 miał być odlot, ale był chyba 8.40 z tego co pamiętam. 1.50 h i w Skavście. W maszynie latającej siedziałem obok obywatela APe i PeeS, co za traf. Dalej odebrali nas "Szwedzi". O kolejnych naszych przygodach opowiem później, bo statystyki O-Bop-u mówią, że im większa notka tym mniej ludzi przeczytało jej koniec, więc basta! cdn.
----------------------------
Komentarz od wydawcy - pisownia oryginalna

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz