Od lat niezmiennie powtarzam sobie dwa hasła: "możesz wszystko"
i "nic nie musisz". W "możesz wszystko" mieści się też to, że mogę
przegrać. I jest OK. A w "nic nie musisz", że nie ma sensu się do
niczego przywiązywać. Dziś jest tak, a jutro? Mogę mieszkać na innym
kontynencie, nie pracować w tym bezsensownym zawodzie, nie muszę być
sławny, nie muszę być najpiękniejszy...