Ewa Rycerz, Wirtualna Polska: Jesienią ubiegłego roku zostałeś tatą. Co zmieniło się wtedy w twoim życiu?
Kuba Wesołowski: Ojcostwo zmienia definicję bezpieczeństwa. Gdy pojawia się w życiu nowy, mały człowiek, nagle wszystko to, co wydawało się błahe, nabiera nowego znaczenia. Narodziny dziecka powodują chęć troski i zapewnienia mu rzeczonego bezpieczeństwa. Nagle okazuje się, że to ono definiuje męskość.
Bycie tatą to rola życia? Jest dla ciebie wyzwaniem czy raczej grasz ją intuicyjnie?
To chyba jedyna rola w życiu, jaką gram bez scenariusza.
Niedawno zaangażowałeś się w projekt Mali Ratownicy. Ojcostwo uwrażliwia na krzywdę innych? Szczególnie dzieci?
Stając się ojcem, zaczynasz dostrzegać pewne sytuacje, na które wcześniej nie zwracałeś uwagi. Widzisz też ryzyko, które pewnie wcześniej bagatelizowałeś bądź go po prostu nie zauważałeś. To ryzyko chcesz zminimalizować do minimum. Wymaga tego dobro twojego dziecka.
Uważam, że nadwrażliwość po narodzinach dziecka za coś normalnego. Bycie kłębkiem nerwów również. To wszystko wynika z tego, że nagle, prawie z dnia na dzień, na pierwszym miejscu zaczynasz stawiać coś innego niż wygodę czy rozrywkę. Nagle okazuje się, że są setki sytuacji, w których trzeba zrobić wszystko, by dziecko było bezpieczne. Jeśli ma się to sprowadzić do tego, że mam kupić droższy, ale bezpieczniejszy fotelik, to zapewne wydam na niego te pieniądze.
piątek, 20 października 2017
Labels:
Droga do Ojcostwa,
Jakub Wesołowski,
Moja Otulinka!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz