sobota, 1 lipca 2017
Pytasz po co kleje te myśli, w ochronny kokon,
nie mogą nawet Twoich łez zatrzymać na progu,
Twoich powiek zbiera się na deszcz z Twoich oczu,
podchodzą Ci do gardła, słowa które zburzą to co...
Budowałem mocą swoich rąk tylko po to,
by uśmiech zadomowił się na Twoich ustach,
dziś leży u mych stóp jak martwa jaskółka,
w Twoich źrenicach wzbiera nieuchronny potop.
Patrze jak niebo drży jak Twoje brwi,
spiętrzone chmury jak zmarszczki na Twoim czole,
targający drzewa wiatr jak Twoje dłonie,
gdy ze zburzonych włosów, zdejmujesz moją koronę.
Tracę moje niebo, moją ziemie, królestwo,
panowanie nad najdroższym miejscem, które znasz,
płacę bezlitosną cenę, za pewność,
że będziesz ze mną nawet gdy firmament zacznie pękać.
Labels:
Bisz
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz