Jak statek bez żagli
Dryfujesz bezwładnie
Bez celu, nieskładnie
W nicości oceanie
Dna nie widać
Woda mętna i głęboka
Niby bagno bezkresne
co w czeluści kryje strach
Co raz woda słona
Przemywa Ci oczy
W których duszy
Nie poznasz
Bez brzegu, pośród wody
Wypatrujesz lądu
Suchego skrawka ziemi
który zazieleni się w Twoich oczach
odrobiną nadziei.
sobota, 9 marca 2013
Labels:
Philosocratis
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz