wtorek, 7 grudnia 2010

Co dla Andrzeja Smolika jest luksusem?
- Każda chwila, w której czuję harmonię. Nie musi być wyjątkowo na zewnątrz, żebym czuł się wyjątkowo gdzieś tam w środku. Mogę patrzeć na ładny liść i czuję się luksusowo.

Zdarza ci się dzień bez łowienia dźwięków?
- Bardzo rzadko. Kiedy jestem na wakacjach, totalnie odłączony od codzienności. Ale nawet wtedy łapię je podświadomie. Najlepiej jest, kiedy dźwięk przepływa przez nas niepostrzeżenie. Ogarnia, ale na tyle słodko, że tego nie czujesz. Jak potrawa, którą się rozkoszujesz, ale nie wnikasz w to, jak ją przygotowano i jakich przypraw użyto.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz